Gust każdy ma swój, czyli ,,Martwa jesteś piękna" w pigułce
Pozostając w sferze zabójstw i (tutaj seryjnego) mordercy, sięgnęłam po ,,Martwa jesteś piękna", drugą - po ,,Szczątkach" powieść Belindy Bauer wydaną w Polsce. Waham się powiedzieć, że rozczarowała mnie ta lektura. Waham się, ponieważ rozczarowanie jest dość silnym uczuciem, a ,,Martwa jesteś piękna" jest w moim odczuciu lekturą tak miałką, tak płaską, że najsilniejsze, co można by przy niej poczuć, to ból - o ile zacięlibyśmy się krawędzią strony. Sam pomysł nie był moim zdaniem zły. Reporterka kryminalna nawiązuje przypadkowy kontakt z samozwańczym mordercą - "artystą", który w rezultacie zaczyna mieć na jej punkcie obsesję, która zostanie zaspokojona dopiero wtedy, kiedy Eve (rzeczona reporterka) stanie się perłą w koronie jego ,,dzieł". No i dobrze. Mamy przed sobą ciekawie zapowiadający się kryminał. I co? I nic. Ponieważ MIAŁKOŚĆ. Postacie są jak z kartonu, i to kartonu marki Stereotyp-ikarium. Eve zapieprza jak dziki osioł mając nad sobą szefa, k...