,,Niewyjaśniona logika mojego życia" - Salvatore Silva w roli Każdego Nastolatka Ever



Książki opowiadające o zbliżaniu się do dorosłości, o tym płynnym, nieokreślonym, nieopisanym poczuciu, że nie jest się już dzieckiem, ale nie jest się jeszcze dorosłym, zawsze bardzo mocno do mnie trafiają. Pomimo bowiem tego, że mam 24 lata, od lat już mieszkam sama i sama na to utrzymanie pracuję, to wciąż czasem dopadają mnie rozmyślania i wątpliwości takie jak te, które trzymały się Salvatore'a - Sally'ego, Salvie'ego - na kartkach ,,Niewyjaśnionej logiki mojego życia". Kim jestem? Kim będę? Kim chcę być? I dlaczego człowiek - ja - jest, jaki jest? Ile ma nad tym kontroli? Myślę, że są to pytania, które wielu ludzi zadaje sobie w pewnych momentach swojego życia, w różnym wieku. Sądzę jednak, że są to rozterki szczególnie trudne u schyłku ,,nastolactwa", kiedy wszystko wokół wydaje się krzyczeć: dorośnij i po prostu wiedz. Sáenz pięknie uchwycił tę gorączkę, ten pośpiech, to napięcie. 

Jednocześnie jednak ,,Niewyjaśniona logika mojego życia" jest wspaniale nieśpieszna. Dni mijają w cierpliwym, kojącym rytmie, i na każdą myśl, każde uczucie, zwyczajnie jest czas. Czas i przestrzeń, by ich posmakować, poobracać na języku jak słony karmelek, dogłębnie poczuć. Tak jak cała rodzina Silva mogła poczuć zarówno targające nią sztormy, jak i opatulające ich jak ulepek spokój i miłość. W opisie i całym procesie przeprowadzenia naszych bohaterów przez choroby i śmierć najbliższych doskonale można było odczytać osobistą żałobę autora. Moja nauczycielka powiedziała mi kiedyś, żebym pisała o tym, co znam. Benjamin Alire Sáenz zna stratę i ból. Ale zna też prawdę - cierpienie oznacza, że kogoś dogłębnie kochaliśmy.

Ja z kolei kocham motyw patchworkowej rodziny, i przez to kocham też postać Vicente'go Silvy, który otworzył swój dom, serce i ramiona dla dzieciaków, które tak desperacko tego potrzebowały. Co by było, gdyby każdy ojciec był taki, jak Vicente? Wtedy świat byłby o wiele piękniejszym miejscem.

,,Niewyjaśniona logika mojego życia" w raptem stu pierwszych stronach zdołała wycisnąć mi łzy z oczu, ale równie wiele jak momentów wzruszenia, było też wybuchów śmiechu. Trochę mniej było wywróceń oczami, ale w końcu książka opowiada o nastolatkach, a każdy nastolatek jest czasem niedojrzały i głupi, albo wredny i złośliwy. Wiem, bo sama taka byłam (no dobrze, czasem dalej jestem. Nastolatkowie nie mają monopolu na zachowywanie się jak osły).

Jedną z rzeczy, które bardzo zwróciły moją uwagę w kontekście rozważań Salvie'ego na temat tego, co bardziej nas kształtuje jako ludzi - geny czy wychowanie - było to, jak dużo przykładowych odpowiedzi mógł znaleźć wokół siebie. Jego tata, urodzony i wychowany przez Mimę, kompletnie się w nią wdał i wyrósł na naprawdę wspaniałego człowieka. Fito, urodzony i wychowany przez matkę z chorobą narkotykową, wyrósł na zupełnie innego niż ona czy jego bracia. Sam była tak podobna do matki, że często prowadziło to między nimi do kłótni i animozji. Tyle rodzin, tylu ludzi - tyle argumentów dla natury, co dla wychowania. 

Jedyne, co mi się nie podobało, a czego po tej pieśni pochwalnej nie mogę pominąć, to właśnie postać Sam, a konkretnie dwie jej najgorsze skłonności - do manipulowania i zmuszania ludzi do różnych rzeczy. Skłonności, które, jestem o tym przekonana, nie zostały w żaden sposób zaadresowane, ponieważ dotyczyły dziewczyny. Ale dziewczyny też mogą robić innym krzywdę. Takie rzeczy jak zmuszanie Salvatore'a do ,,nauki całowania", to, nazwijmy rzecz po imieniu, po prostu molestowanie. A spoliczkowanie Salvatore'a czy Enrique jest - szok! - również przemocą. Tym bardziej dziwna jest dla mnie niemal zerowa reakcja na takie zachowanie, kiedy filar jednej z osi akcji opiera się na tym, że przemoc NIE JEST rozwiązaniem. I w mojej opinii nie można temu pobłażać. 

Poza tym jednym (znaczącym) mankamentem, ,,Niewyjaśniona logika mojego życia" jest w moim odczuciu naprawdę piękną, wartościową lekturą. 


by Daria Michalska

Benjamin Alire Sáenz//,,Niewyjaśniona logika mojego życia"//recenzja
 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

,,Nie tylko pomarańcze..." - semi-autobiografia kobiety queerowej {lesbijski klub książki #1}

,,Las Birnamski", czyli plants vs capitalism

,,Jak sprzedać nawiedzony dom" - poradnik dla opornych