,,Las Birnamski", czyli plants vs capitalism
Największą emocją, jaką we mnie ta lektura wywołała - może nie emocją, lecz stanem - było okrutne zmęczenie. Po pierwsze, moim zdaniem jest to książka bardzo mocno przeintelektualizowana, zwłaszcza przez pierwsze 100-150 stron, kiedy opisy postaci są rozwleczone do bólu; opisy, które równie dobrze można było pozostawić czytelnikowi do wywnioskowania na podstawie faktycznie dziejącej się akcji, zamiast podawać mu wszystko na tacy. Po drugie; nie wiem, czy jest to kwestia tłumaczenia, może w oryginale faktycznie czyta się to inaczej, natomiast przy tak mocnym podkreślaniu, że tak, nasze postacie są super mądre, głębokie i wykształcone, i wyedukowane do granic możliwości, ciągłe wtrącanie ,,bo, kurna, wiesz" i ,,no, człowieku, rozumiesz" brzmi jak niesamowicie sztuczna próba ,,unormalnienia" i ,,uczłowieczenia" bohaterów, która wypada mniej więcej jak znany i kochany mem ,,how do you do, fellow kids".

Myślę, że ,,Las Birnamski" spełnia niejako swoją rolę jako źródło refleksji na temat moralności dążenia do pieniądza jako źródła czynienia dobra a jako źródła własnego bogactwa - zwłaszcza gdy pieniądz ten przychodzi z tego samego źródła, o którym wszyscy zainteresowani wiedzą, że jest moralnie złe.
Ostatecznie zakończenie, w którym wszyscy ponoszą śmierć, nie przyniosło mi satysfakcji. Było tylko fiskalizacją transakcji, o której żadna ze stron nie wiedziała, że musi opłacić.
by Daria Michalska
Eleanor Catton//,,Las Birnamski"//recenzja

Komentarze
Prześlij komentarz