Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2025

,,Jak sprzedać nawiedzony dom" - poradnik dla opornych

Obraz
,,Jak sprzedać nawiedzony dom" było moim trzecim (po ,,Final girls" i ,,Poradniku zabójców wampirów Klubu Książki z Południa") i jak do tej pory najbardziej udanym spotkaniem z twórczością Hendrixa. Dotychczasowe lektury nie urwały mi stosownej części ciała z zachwytu - nie było tak również, niestety, z tą najświeższą - jednak nasza relacja powoli acz konsekwentnie zmierza w coraz lepszą stronę. Co poszło nie tak? Mniej więcej cała pierwsza połowa. Niestety, była dla mnie tak mało interesująca i angażująca, że gdyby nie moje solenne przyrzeczenie, że nie porzucam żadnej lektury, nigdy by do tej recenzji nie doszło. A doszło, bo też w momencie, w którym perspektywa przeskoczyła z Louise na Marka, na jego opowieść o życiu z Pupkinem (w Pupkinie?) coś między nami kliknęło. I trzymało już do końca. Nie, oczywiście, żebym miała cokolwiek przeciwko Louise. W zasadzie to moim zdaniem kreacja postaci poszła Hendrixowi naprawdę fantastycznie. Postawił przed nami nie tylko rodzeńs...

,,Pan Kołysanka", czyli dlaczego NIE włazimy do dziwnych tuneli, w których czasem pojawiają się odcięte kończyny

Obraz
,,Pan Kołysanka" zdecydowanie przyciągnął mnie do siebie klimatem, który zapowiadał opis. Tajemniczy świat, w którym mieszkają senne koszmary i ludzie pogrążeni w śpiączce? Tunel kolejowy, powiązany z niewyjaśnionym ciągiem śmierci, okaleczeń i zaginięć? Już lecę szykować popcorn. W rzeczywistości czekało mnie jednak rozczarowanie - spotkanie z powieścią w większości nijaką, a w reszcie irytującą.  Zacznę może od tempa akcji. Z jednej bowiem strony mamy wydarzenia biorące chyba udział w wyścigu saneczkowym na speedzie, patrząc na to, z jaką prędkością leciały jedno za drugim. I okej, nie mam nic przeciwko samej w sobie szybkiej akcji, natomiast tutaj działo się tyle, że naprawdę, wciśnięcie tego wszystkiego w... 3 dni? Wydaje się mocno przesadzone. Z drugiej zaś strony niektóre wydarzenia były tak "od czapy" i niemiłosiernie się wlokące, że już nie wiedziałam, które tempo bardziej mnie irytuje. Co do bohaterów - klnę się na wszystkie świętości, że nie pamiętam, kiedy ost...

,,Nie tylko pomarańcze..." - semi-autobiografia kobiety queerowej {lesbijski klub książki #1}

Obraz
Uwaga: pierwsza recenzja sponsorowana przez Lesbijski* Klub Książki (tzn. mnie, lesbijkę, bo tak lubię to tak mam). *nie, książki nie będą wyłącznie lesbijskie, będę wygrzebywać i oceniać najbardziej undergroundowe i microlabelkowate queerusie jakie tylko wydano. Smacznego! Jeanette Winterson urodziła się w 1959 roku w mieście Manchester, w Anglii. Jej matka - która w chwili narodzin córki miała 16 lub 17 lat - oddała Jeanette do adopcji. Jej adopcyjni rodzice, państwo John i Constance Wintersonowie, byli osobami bardzo religijnymi; przewidywali dla swojego jedynego dziecka życie w służbie Bogu. Jeanette zaś, jak się okazało, była lesbijką - i o tym właśnie, jak i zupełnie nie o tym, jest biograficzno-fikcyjna powieść ,,Nie tylko pomarańcze..". Sama Jeanette pisze o tym  ,,Except that I did and didn't want it to be about me, because I had understood early that the only way for me to change my world was to read myself as a fiction as well as a fact. If you are the story, you ar...

[ENG] Requiem for a dream - a nightmare in disguise - SPOILERS

Obraz
  uwaga: niektóre posty będą pisane w języku angielskim, jeśli medium, które konsumowałam, było właśnie w tym języku :) In Poland, school children read ,,My, dzieci z dworca Zoo” (,,Wir Kinder vom Bahnhof Zoo”, Christiane F.) and ,,Pamiętnik narkomanki”, Barbara Rosiek. In United States of America, a novel touching on the same issue was written by Hubert Selby Jr. - ,,Requiem for a dream” was published in 1978 by Da Capo Press. Over two decades later ,,Requiem for a dream” got rewritten into a screenplay and put on a big screen. And a big screen it was - the screen of my own old little laptop, a quarter of a century later, the day I moved into a brand new flat and needed something to watch to wind down a bit. Needless to say - at least to anybody having the most basic understanding of what the movie I’ll be writing about is - it certainly did not help me wind down. Truth be told, I always had a weird connection to any substance-abuse, addiction stories, books, movies, etc., etc...

,,Las Birnamski", czyli plants vs capitalism

Obraz
,,Las Birnamski" jako koncept bardzo mnie zaciekawił. Grupa działaczy ekologicznych, organizacja non-profit postulująca korzystanie z dobrodziejstw ziemi, zakładająca - mniej lub bardziej legalne - ogródki uprawne na nieużytkach. Miliarder, który pod przykrywką bycia ,,preppersem", osobą przygotowującą się na koniec świata, wydobywa nielegalnie warte tryliony dolarów minerały, ukryte przed rządem w skałach parku narodowego. Małżeństwo milionerów, sprzedające owemu miliarderowi swoją ziemię, negocjując w umowie zapewnienie przez niego ochrony dla zaginiętych wyginięciem ptaków nie z myślą o samych ptakach, bynajmniej, lecz z myślą o społecznym poklasku. Największą emocją, jaką we mnie ta lektura wywołała - może nie emocją, lecz stanem - było okrutne zmęczenie. Po pierwsze, moim zdaniem jest to książka bardzo mocno przeintelektualizowana, zwłaszcza przez pierwsze 100-150 stron, kiedy opisy postaci są rozwleczone do bólu; opisy, które równie dobrze można było pozostawi...