,,Jak sprzedać nawiedzony dom" - poradnik dla opornych
,,Jak sprzedać nawiedzony dom" było moim trzecim (po ,,Final girls" i ,,Poradniku zabójców wampirów Klubu Książki z Południa") i jak do tej pory najbardziej udanym spotkaniem z twórczością Hendrixa. Dotychczasowe lektury nie urwały mi stosownej części ciała z zachwytu - nie było tak również, niestety, z tą najświeższą - jednak nasza relacja powoli acz konsekwentnie zmierza w coraz lepszą stronę. Co poszło nie tak? Mniej więcej cała pierwsza połowa. Niestety, była dla mnie tak mało interesująca i angażująca, że gdyby nie moje solenne przyrzeczenie, że nie porzucam żadnej lektury, nigdy by do tej recenzji nie doszło. A doszło, bo też w momencie, w którym perspektywa przeskoczyła z Louise na Marka, na jego opowieść o życiu z Pupkinem (w Pupkinie?) coś między nami kliknęło. I trzymało już do końca. Nie, oczywiście, żebym miała cokolwiek przeciwko Louise. W zasadzie to moim zdaniem kreacja postaci poszła Hendrixowi naprawdę fantastycznie. Postawił przed nami nie tylko rodzeńs...